WAVEmagazine.pl

 facebook  feed

Font Size

SCREEN

Profile

Menu Style

Cpanel

piktogram

Kidkanevil and Daisuke Tanabe – Kidsuke (2012, Project: Mooncircle)

W muzycznym świecie są obecni już od pewnego czasu. Kidkanevil nagrał trzy albumy, masę remiksów i wydał dwa krążki, gdzie jego kawałki interpretowali inni. W jego muzyce zawsze czuło się smak dalekiego wschodu – z początku były to motywy grane na bębenkach, potem fascynacja poszła dalej i pojawiły się 8bitowe wstawki z gier czy cytaty z filmów anime. Daisuke Tanabe, choć posiada nieco mniejszy dorobek, może pochwalić się równie dobrymi pod względem jakości nagraniami. Obu inspirują podobne dźwięki, obaj mają coś wspólnego z Japonią, wreszcie okazało się, że obaj mają zbieżną wizję i pomysł, by wyprodukować płytę nietypową. I chociaż nie wiem, jak dokładnie doszło do ich spotkania, to jedno jest pewne – efekt ich pracy to jedna z najciekawszych płyt tego roku.
 
Ile nakręcanych zabawek zostało wykorzystanych przy nagrywaniu ‘Kidsuke’ – nie wiadomo, ale słyszy się je niemal w każdym utworze. Słodko brzmiące dźwięki samplowanych pozytywek urzekają atmosferą japońskiej rzeczywistości, przepełnionej stylem kawaii, przywołują słuchaczowi czasy beztroskiego dzieciństwa. Są niczym wspomnienia zamknięte w małych banieczkach, albo jak zbiór ciekawych historyjek, króciutkich haiku, wykonanych z mistrzowską precyzją i dbałością o każdy szczegół. Dzięki temu za każdym razem można odkryć w nich coś nowego, a to przyciąga na długo. 
 
Ten krążek stanowi nie tylko hołd dla okresu przedszkolnego, ale przede wszystkim jest dowodem na umiejętne łączenie ciekawych rozwiązań i wizji artystycznej. Pod względem muzycznym dostajemy przekrój przez bassowe dźwięki, chropowate tekstury,  budowane z syntezatorów, oraz połamane rytmy (‘Tiny Concrete Block’), rzucające wyzwanie mistrzom gatunkowej klasyfikacji. Trudno nakreślić ramy tej muzyki posługując się suchymi terminami, jak j-beats, downtempo czy future bass. Do tego wyraźne jest zainteresowanie obu panów hip hopem, czemu dają wyraz na przykład w kawałku ‘MoOoOoOn’. Chwilami jest ilustracyjnie i rozczulająco, słychać dzwony z japońskich szkół (‘School Chimes’), a za chwile znów witają nas 8bitowe sample powycinane z gameboy’a (‘SGstep’).
 
‘Kidsuke’ jest trochę niczym dziecko trzymające w rękach pudełko z zabawkami, które tylko czekają na to, by zacząć z nimi zabawę. Jednocześnie jest także dowodem na to, że dwóch producentów, którzy są za ten album odpowiedzialni, nadają na bardzo podobnych falach. Przyznam szczerze, że jestem tym albumem zachwycony, ponieważ w dużej mierze pokrywa się z tym, co lubię: jest przesiąknięty na wskroś japońskim klimatem.